Sin city

ENGLISH VERSION –> Sin City

Wybaczcie, że tak długo nie pisałam, ale za to powiem wam coś ekscytującego! Nadchodzą trzy nowe posty, jeden o mojej wycieczce i dziwnych opiniach o Mieście Grzechu- Las Vegas, kolejny o moich dotychczasowych przygodach tutaj, w Kolorado, a także o małej road trip w Arizonie i Nevadzie, w tym po legendarnej drodze 66.

DSC_4825

Więc… Miasto Grzechu? Nazwałam ten post tym określeniem, nie tylko, że jest to znana na całym świecie nazwa Vegas, którą niezwykle się szczycą, ale także ponieważ całe miasto cuchnęło nałogami, alkoholem i seksem. Ulice pełne striptizerek/ ów, i obleśnych, ohydnych i grubych, i nagich ludzi, czerpiących dziką satysfakcje z bycia oglądanymi przez innych ludzi. I innych ludzi, którzy lubią ich oglądać.

Tak, wnosząc po mojej pierwszej opinie jeśli jesteś wielkim fanem Las Vegas, lub tego stylu życia, lepiej nie czytaj dalej, bo post ten będzie bardziej negatywny niż pozytywny.

Na początku spróbuje się jakoś wytłumaczyć z tego całego negatywnego nastawienia. Moja wycieczka do Las Vegas zaczęła się w odwołanym lotem; setką dolarów wydanych na nowy; siedzeniem sześć godzin na lotnisku w Denver, z powodu opóźnień tegoż lotu; a potem szukaniem mojej mamy na lotnisku w Las Vegas przez dwie godziny, bo nikt nie był na tyle uprzejmy, by przynajmniej powiedzieć mi gdzie się znajduję.

Ale.. Próbowałam być pozytywnie nastawiona. W końcu byłam w LAS VEGAS, spotkałam się z moją mamą po pół roku nie widzenia. Pobyt w The Cosmopolitan przez pierwsze dwie noce trochę pomógł w tym postanowieniu, wielki balkon z widokiem na światła Las Vegas, piękny pokój (aczkolwiek stworzony bardziej dla pary niż rodziny, na przykład z powodu oszklonych ścian pomiędzy łazienką, a sypialnią… przynajmniej toaleta była zamknięta, więc mogłyśmy się załatwiać w prywatności).

Potem zdałam sobie sprawę, że właściwie w tym mieście nie ma nic do roboty. Parę muzeów i tysiące hoteli i kasyn, które muszę przyznać były z deczka niesamowite, z tego powodu, że każdy był inny i wspanialszy od poprzedniego. Moje ulubione od środka były Paris i New York hotel, a od zewnątrz Venetian, Excalibur i wejście do Treasure Island zdobione statkiem.

Potem moje problemy zaczęły się znowu. Kiedy to nie pozwolili mi się zameldować we Flamingo hotel, bo jestem poniżej 21 i musiałam biec po moją mame. Kiedy przydzielono nam śmierdzący pokój z widokiem na ścianę sąsiedniego budynku. Kiedy wykopali mnie z Binion’s i nie pozwolili zrobić sobie zdjęcia z 1 000 000$. Kiedy tzw. resort fee kosztowała nas tyle co sam pokój.

I wszyscy ci ludzie dookoła. Pijani, naćpani, przegrywający swoje pieniądze, pieniądze ich rodzin, ich dzieci z głupią i ślepą nadzieją, że zdołają coś wygrać.

Nie nie pojadę do Las Vegas kolejny raz. Pojechałam, zobaczyłam, nie polubiłam. Ale też NIE powiem Ci „nie jedź”. Vegas to miejsce, które każdy musi zobaczyć przynajmniej raz w ciągu całego swojego życia. I stworzyć własną skromną opinie. Pokochać lub znienawidzić. Nie sądzę, żeby było coś pomiędzy.

Nie chcę pozostawić tego postu z samymi złymi myślami. Było tam coś co zaparło mi dech w piersiach, a mianowicie Fontanny hotelu Bellagio. Pełne życia, znaczenia i energii jak prawdziwi tancerze, coś co na pewno musisz zobaczyć.

Także efekt, który mnie zaskoczył i który bardzo polubiłam, widziałam i w Ceasar Palace, i w Paris hotel , i w centrum handlowym, było niebo w pomieszczeniu. Miało się wrażenie, że wychodzisz na dwór podczas zmroku, co powodowało mały mindfu*k, kiedy wchodząc do środka widziałeś, że był dzień. Niestety kamera nie do końca dała się na to nabrać. Później uświadomiono mi, że efekt ten stworzono, by za wszelką cenę zatrzymać cię w środku. Trochę jak kwiaty lotosu w Percy’m Jacksonie.


Warty odwiedzenia moim zdaniem jest Circus Circus, z największym (jak słyszałam) krytym parkiem rozrywki, jedynym jaki kiedykolwiek widziałam „kasyno dla dzieci” i małymi pokazami cyrkowców.


Na koniec jeszcze kilka fotek:


Całusy,

K.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s